sty 30

Są takie drobiazgi, które potrafią skutecznie utrudnić życie i napsuć przy tym sporo krwi… To będzie krótka opowieść o jednym takim drobiazgu.

Cała historia zaczęła się mniej więcej rok temu. Któregoś zimowego dnia odpaliłem kijankę z podniesioną maską – coś tam chciałem sprawdzić. Ze zdziwieniem zobaczyłem, że spaliny – a przynajmniej pewna ich część leci niezupełnie tam gdzie powinna – czyli przez połączenie kolektora wydechowego z kolankiem rury wydechowej z pominięciem reszty wydechu bezpośrednio do atmosfery.

Hmmm…

Podrapałem się w zakola i w głowie zaświtało mi, że poza przykrymi efektami dźwiękowymi w postaci pierdzącego wydechu usterka ta może mieć wpływ na pracę silnika – takie tam drobiazgi jak chociażby moc i zużycie paliwa. Ostatnio to pierwsze było jakby za małe, a to drugie jakby za duże. Wieczorem poczytałem w necie to i owo – wyszło na to, że mogę mieć rację.

Wydawałoby się, że wymiana takiej uszczelki nie powinna być problemem. Ot – odkręcić trzy nakrętki, starą wyjąć, nową włożyć, zakręcić i zapomnieć o sprawie. Problem pojawił się nieoczekiwanie już na etapie zakupu nowej uszczelki. W sklepach internetowych nie występuje, w dwóch autoryzowanych serwisach też nie występowała. Coś mówili o sprowadzeniu na zamówienie. No cóż… nie chciało mi się czekać.

Wymontowałem starą uszczelkę – była wykonana z dwóch warstw blachy stalowej a przynajmniej tyle z niej zostało. Liczne pęknięcia i odkształcenia mówiły jedno: o szczelności można zapomnieć.

Wyszukałem w warsztacie kawałek blachy miedzianej stosownej grubości, wyciąłem z niego nową uszczelkę. Potem wyżarzyłem aby była miękka i dobrze się układała. Całość poskładałem do kupy. Z efektów byłem przez jakiś czas nawet zadowolony, chociaż poprawa dotyczyła głównie warstwy dźwiękowej.

Połączenie wkrótce niestety straciło swoją szczelność. Dorobiłem kolejną uszczelkę – tym razem z nieco grubszej blachy, co sprawiło że resurs szczelności połączenia nieco się wydłużył.

W grudniu problem powrócił. Wydech pierdzi, spaliny lecą bokiem, auto pali jak smok a dodatkowo „czekendżyn” błyska wszystkimi możliwymi błędami – co ciekawe – tylko na LPG.

nowa uszczelka

Radosna twórczość rzeźbiarska

resztki starej

Nieważne ile brakuje, ważne ile zostało.

Po namyśle zrezygnowałem z dorabiania kolejnej miedzianej uszczelki, która i tak nie uszczelni niczego. W sklepach internetowych część ta nadal nie występowała, do serwisu mam za daleko. Zamiast tego zakupiłem w motoryzacyjnym pierwszą lepszą metalowa uszczelkę o stosownej średnicy otworu z trzema otworami pod śruby. Oczywiście na właściwy rozstaw tychże otworów nie było co liczyć, więc trzeba je było nieco przerobić – teraz zamiast trzech otworów są trzy wcięcia. Dzięki temu da się ją zamontować w miejsce oryginalnej. Ta uszczelka wykonana jest z pięciu warstw blachy stalowej a otwór ma dodatkowo okucie.

Demontaż starej i montaż nowej poszedł w miarę gładko , jeśli nie liczyć jednego drobnego spazmu, gdyż albowiem ponieważ jedna z nakrętek uznała za stosowne wykręcić się razem ze szpilką. Ze starej uszczelki zostały strzępy, nowa pasowała nawet nieźle, ale jakby było jej z pół centymetra więcej po obwodzie to byłoby jeszcze lepiej. Auto ucichło, „czekendżyna” z rzadka i na krótko się zapala – ale podejrzewam, że jest to kwestia rozjechanej regulacji instalacji LPG. Wychodzi na to, że będę musiał sobie zakupić kabelek i samemu zestroić sekwencję.

Przez jakiś czas na pewno będzie dobrze. Potem się zobaczy 🙂

Autor Rafał Hyrycz

sty 29

Mniej więcej rok temu zupełnym przypadkiem zauważyłem w kijance problem…

No problem jest…
Elektryczny w sensie… a odbiorniki prądu elektrycznego, ich zasilanie i problemy z nimi związane napawają mnie obrzydzeniem .
Do rzeczy jednak – bo to w sumie mimo wszystko wesołe.
Otwieram sobie tylną klapę i co? Ano na desce rozdzielczej zapala mi się lampka sygnalizująca włączenie ogrzewania tylnej szyby… tyle, że ogrzewanie to nie jest włączone dodatkowo lampka gaśnie po otwarciu przednich lewych drzwi, tylko po to aby zapalić się natychmiast po ich zamknięciu… Łot da fak?
Ale, ale…
Nie działa jednocześnie i to od dłuższego czasu lampka oświetlająca bagażnik… Żarówka sprawna, lampka kaput… No to tylny boczek z bagażnika out – no i mamy co? Bajpas Kurna chata – bajpas pociągnięty z zasilania czujnika zamknięcia tylnych prawych drzwi do zasilania lampki bagażnika… Tylko, że toto nie działa… Mało tego – wygląda na to, że czujnik nie działa. Demontaż – czujnik sprawny. Hmm Bajdełej – tego bajpasa widziałem już wcześniej, ale nie wnikałem… Zapadła decyzja o odcięciu drania, skoro i tak nie działa. Odcięcie spowodowało zgaśnięcie lampki od grzania tylnej szyby – i w sumie o to chodziło.
Ale… Nosz [cenzura], nie może być bez ale…
Lampka w bagażniku nadal uparcie nie świeci…
Szybki rzut oka na schemat elektryczny – zasilanie powinna dostawać z czujnika zamknięcia tylnej klapy, przewód zielony z żółtym paskiem… Aaaa prościzna…
30 sekund później przy samochodzie…
A gdzie jest ten osrany czujnik zamknięcia tylnej klapy Nie wiadomo… lecimy za wiązką… demontaż plastików w bagażniku… demontaż tapicerki tylnej klapy… eeee cooo???? ten czujnik jest w zamku???
Dobra – sprawdzę multimetrem….
[cenzura]
Multimetr stwierdził, że [cenzura] i nie robi
No cóż…
Usiadłem za kierownicą i przycisnąłem przycisk elektrycznego otwierania bagażnika… Wciśnięcie klawisza spowodowało, że na desce rozdzielczej znów zabłysła lampka od grzania tylnej szyby…
Tego było już za wiele… starannie zamknąłem samochód i udałem się do mniej stresujących zajęć.

Kilka dni później rozebrałem ten zamek. Czujnik faktycznie jest w środku. Rozebrałem, wyczyściłem, poskładałem do kupy z powrotem. Efektu brak.

W maju nastąpił istotny przełom…

Światełko w bagażniku… się naprawiło. Amazing self-repair ability 🙂
Nie wiem jak, nie wiem czemu. Nieważne z resztą. W zasadzie to trafiłem jedno podejrzane miejsce na kablu zasilającym grzanie tylnej szyby – izolacja na wtyczce była uszkodzona i częściowo zwęglona. Dałem nową koszulkę, przywaliłem kułakiem w okolice zamka klapy i światełko się pojawiło. Pytanie co pomogło? Izolacja czy piącha?

Procedura odpalania światełka w bagażniku:
– bagażnik otworzyć;
– przełączyć guzik na światełku w pozycję „on”;
– jebn[…]ć z liścia w okolice zamka w celu wywołania przepływu prądu.

Nie wiedziałem, że to takie proste

Po niecałym roku…

Światełko i kontrolka wsiadły mi na ambicję – tak więc całe dzisiejsze popołudnie zeszło mi na nierównej walce z tymi upartymi urządzeniami. Dodatkowo próbowałem znaleźć odpowiedź na pytanie: „dlaczego nie grzeje tylna szyba?”

Jako motto do rozważań przyjąłem to co:
czesław&jarząbek napisał(a):
„wiązka klapy i masa tejże”

Tak więc wiązkę z klapy wyprułem. Zanim jednak to zrobiłem to odkryłem przyczynę niedziałania grzałki tylnej szyby. Banał – z jakiegoś powodu odłączył się kabel. Wyprutą wiązkę przejrzałem starannie do bólu w oczach i nie stwierdziłem nic. Żadnego uszkodzenia mechanicznego, żadnego przetarcia czy załamania. Czyli wiązka to najwyraźniej był fałszywy trop.
Wpakowałem wiązkę abarot w klapę, popodłączałem wszystko tak jak było…
Światełko to zapalało się to gasło naprzemian z kontrolką od grzania tylnej szyby. Ruszanie wiązką nie zmieniało tego stanu, natomiastporuszanie klapą – jak najbardziej. W zależności od położenia klapy względem upadu paliło się albo światełko, albo kontrolka albo można było uzyskać stan pośredni gdy żarzyło się jedno i drugie. Masa… kurna chata… jak tu jest realizowana masa? Szybka analiza – na teleskopach klapy nie, bo na końcach teleskopów są wkładki plastikowe i prąd nie przejdzie. A więc pozostają zawiasy. Zawiasy zużyte, skorodowane więc i masa może być kiepska. Jak klapa jest zamknięta to masa idzie przez zamek. No dobra… skoro tak… kawałkiem kabla połączyłem klapę z resztą nadwozia. Kontrolka – jak się tego spodziewałem zgasła a światełko zapaliło się. No to mamy cię bratku 🙂

Ciemna masa :)

Ciemna masa 🙂

Rozwiązanie problemu było banalne. 25 centymetrów grubego kabla z dwiema końcówkami pod śruby. Jeden koniec pod śrubę mocującą zawias do klapy, drugi pod śrubę mocującą teleskop do nadwozia.

I kolejny fundamentalny problem rozwiązany 🙂

Autor Rafał Hyrycz